Playlista

sobota, 4 października 2014

Wszyscy widzą, wszyscy wiedzą: Blog umiera.
Sorki, ale nikt nie komentuje, my nawet nie wiemy czy ktoś to jeszcze czyta, a na dodatek już nie jesteśmy w jednej klasie, więc dialogi raczej już nie będą powstawać.

Ostatni pożegnalny, nie na temat, ale zabawny (chociaż po części) dialog:
 PS.dialog czytajcie jako pisany na czatcie (ludzie się nie widzieli)
A-Agata
W-Wera
S-Slenderman
J-Jason (ten z horroru)

A: Ach, ta przyjaźń, tak niewielu ludzi xD
W: Trzeba walczyć o nią <Wera chodzi po ulicy z ulotkami>
A: Na ulotkach napis: "ludzie, szukam kogoś kto mnie polubi, oto tematy na które można ze mną gadać, co lubię...ach i dane kontaktowe "
W: Reakcja ludzi: ( ktoś czyta) tematy do rozmowy: psychiatryk, horrory, tortury... Czuję, że nikt nie zadzwoni xD
A: Psychopaci zadzwonią...
W: I nie zasnę, thank you very much
A: No to miłej nocy :3
W: Nawzajem
A: :c nie, nie cę nocy, znacy sę cę ale nie cę spac xD
W: Dziecko, ktoś ci język uciął?
S: Z tej strony Slender, witam w imieniu Agaty, gdyż został jej odebrany dostęp do mowy, jak i do pisania
W:Ciekawe, pewnie powinnam wezwać policję.....
S: Nie ma takiej potrzeby, Agata dobrowolnie mnie wpuściła do domu
W: Robi się coraz ciekawiej
S: Skoro mam okazję, chciałbym jedynie zapytać, czy Pani Morgan mogłaby Cię odwiedzić? Oczywiście, jeżeli nie, nic nie szkodzi
W: Pani Morgan?
S: Tak jest, moja dobra znajoma Samara Morgan. Agata poznała ją w wakacje i podobno do dnia dzisiejszego mają ze sobą kontakt
W: Przez co, przez telewizor? Hehe
S: O nie, Pani Morgan jest cywilizowanym potworem-przez łącza internetowe, co oznacza różnego rodzaju sprzęty elektroniczne
W: Acha czyli technika straszenia pani Morgan poszła do przodu, niedługo będzie starszyc w supermarketach.
S: Nie, supermarkety są strefą dla nas niedostępną, gdyż zamykają je przed północą, a my dopiero wtedy wychodzimy na dwór.
W: Smutne, ale stacje benzynowe są otwarte cało dobowo, skoro o tym mowa to widziałam dokonania jednego z demonów na krótkometrażowym filmie w wypożyczalni filmów
S: Demon....demon....demony to odrębny temat, osobiście mam zatarg z jednym demonem
W: A cóż się takiego stało?
S: Długa sprawa, chciałem się posilić dzieckiem, dziecko okazało się opętane....demon się wkurzył, ja się wkurzyłem, bo zepsuł dobre mięso no i.....mamy zatarg
W: Smutne
J: Hehehe, tu Jason. Slender i Aga poszli do lasu...chyba na polowanie ale dokładnie nwm, bo wlazłem już po nich
W: Chyba jakieś zebranie wtajemniczonych.
J: Nie no, może trochę....Chcemy pomóc z halloween i sami szukamy pomocy. Nie wiedziałem, że nastolatka ma aż tak dobre pomysły
W: Bo nigdy wcześniej nie spotkałeś Agaty.
J: Pomogła mi się pozbyć Freddiego...dobre dziecko, chociaż trochę dziwne. Ech, ktoś się dobija do okna, chwila
W: Kolejny horrorowy stwór?
J: To tylko Kayako z bratem/synem....nigdy nwm kto to dla niej xD Dałem mu kota i się bawi.
W: Szczerość.....
J: Kurde!!! Bachor pociął zwierzaka moją piłą!!! A teraz gapi się na mnie tymi walonymi, czarnymi oczami!!! Muszę jeszcze za niego sprzątać, bo jak Agata to zobaczy to koniec przechowywania nas grrrr!!!
W: A gdzie jej mama i Mati (brat)?
J: Jej mama już śpi, a Mateusz podobno wróci dopiero jutro...Slender wie więcej, zawsze do niego najpierw pisze, a ja dowiaduje się, że mogę przyjść bo on mija moją kryjówkę
W: Aha, a kiedy Aga wróci?
J: Chyba niedługo, widzę już białą mordę Slendera
W: Spk
J: o czytam właśnie, że Panna Morgan ma cię odwiedzić pozdrów ją i przypomnij jej o halloween. Sami będzie wiedziała o co cho....
A: Wróciłam, moi ludzie byli ok?
W: Ta, pogadałam z każdym
A: z Kayako i jej bratem też? Oni zwykle milczą...
W: Nie, z nimi właśnie nie, ale słyszałam co robili.
A: Ach, no dobra xDDD a co robili? O.O mogłabym też Freddiego zaprosić ale od kiedy stanęłam po stronie Jasona ma na mnie focha i nawet w snach do mnie nie przychodzi :c
W: Przeczytaj powyższe wiadomości
A: Kur*a mać!!! Mieli już nie zabijać u mnie zwierząt. Dobrze, że Jason chociaż posprzątał....uczynny chłopak szkoda tylko, że nie chce zdjąć maski :c
W: Dobra muszę kończyć
A: Ok, Pozdrów Sami od nas jeżeli się zjawi

Kayako z tego co się orientuje jest z filmu "klątwa", ale nie pamiętałam za bardzo kim był ten chłopiec z kotem xDD.
Tak więc, prowadzę klub dla znanych potworów, ktoś się dołącza?

/Agata

sobota, 21 czerwca 2014

Cz.3

Przechodzę lekką depresję. Nie, nie chodzi o bloga xD Prawdopodobnie nie dostanę się do wymarzonej szkoły, na wymarzony kierunek T.T Ktoś mi współczuje? Nie? To wrzucę kolejną część dialogu o Chałupach xDDD (Cóż za kara)

A-Agata
W-Wera
M-Mati
Maj-Majka
Mar-Mara
F-Fabian
ZP- Zombie Piotrek

(U Wery, Mary i zombiego)
(Wpadają do przyczepy)
W: Przyszliśmy cię uratować...zaraz, co to jest?
(Fabian siedzi na stole, a po podłodze chodzą karaluchy)
W: To żart, nie?
F: Nie, boję się i w ogóle skąd one się wzięły?!
W: Mati je wybił ale jak on wyszedł to i one wróciły...
F: Proszę pozbądź się ich!
W: Mara leć po odkurzacz
(U Agaty i Matiego)
M: Czemu ty się w ogóle nie boisz?
A: Bo ty jesteś....jak co to ciebie pierwszego rzucę na pożarcie.
M: O.O teraz się boję jeszcze bardziej.
A: To teraz padniesz na zawał, piła padła.
M: Aaaaaaaa (ucieka do przyczepy)
(Agata spokojnym krokiem idzie za nim)
A: I niech mi ktoś powie, że prawdziwi faceci jeszcze istnieją... (Po drodze zabija nożem jeszcze kilka pająko stworzeń)
(W przyczepie)
M: Aaaaaaaaaaaa (Wpada z krzykiem. On biegł cały czas krzycząc)
F: Widzicie?! One są straszne :<
M: Co tu się stało?
W: Fabian, Robaki, długa historia.
Karaluchy: Wrócił!!! Uciekajmy!!!
(Fabian mdleje)
A: (Dochodzi do przyczepy) Do dupy, piła mi padła (Bierze wszystko co ostre i wkłada za pasek) To nara, wrócę....kiedyś 3:)
M: Ale ja zginę bez ciebie!
A: Raczej przeze mnie...
M: Szczegół :)
A: Wera, weź kuzyna!!!
(Wera łapie go)
M: Nie odchodź!!!
A: Ocknij się, ja nie lubię cię, a tobie odbija!!! (Wybiega)
M: Nieee!!! Zginę!!!
W: Mati, jeszcze my tu jesteśmy -,-
M: Jeszcze gorzej!!!
Mar: Od kiedy on mówi?
M: Aga znalazła dla mnie sztuczną szczękę (Szczęka jakieś babci)
W: O.O Agata? Miła? To naprawdę horror.
(Agata wraca po tasak)
Mar: Aga, ty nie wiesz że jak jesteś miła dla faceta, to on się w tobie zakochuje?! Tak się zaczął związek mój i Jerome'a.
A: Ja i to coś co nie może nawet samo walczyć? (Szpera w szafkach, ciągle się śmiejąc)
M: Ma królowo (klęka, a nóż z szuflady wbija mu się w oko) Zniosę dla ciebie wszelkie cierpienia.
W: To jest dopiero horror O.O
A: Zniesie cierpienie, ale walczyć to mam ja....Fuck logic
W: Mati ogar! (wali go drzwiami od szafki, a ten mdleje)
Ma: No to się porobiło :O
M: Co jest? Co się tak patrzycie? Boże, Agata jaka ty brzydka :P
W: Wrócił Mateusz, jakiego znam i lubię...chodź nie zawsze xD
A: Pfff....to w takim razie mogę już iść. Narka cieniasy, życzę wam szybkiej śmierci, po za tobą Mati. Ty masz ginąć w powolnych męczarniach, kiedy Majka będzie rzuć każdą cząsteczkę twojego ciała :3

(Agata wychodzi, po drodze spotyka Majke)
A: Jeny kobieto, daruj se
M: hkejflejfkl (zgiń)
A: Super język, co dziwne rozumiem go. Ach..i sama giń :D (Przecina jej głowę, która po chwili odrasta) Fuck! (odcina jej nogi i ucieka)

(W przyczepie)
M: Co ja mam w buzi??
W: Czyjąś sztuczną szczękę z piaskiem
M: Fuj!! Ale mam proste zęby :D
W: Za duże -,-
Ma: Oj nie czepiaj się
F: (Obudził się) Gdzie Agata?! Tylko ona mogła nas ocalić!!
Ma: Kolejny wariuje...
F: Ja wcale nie wariuje (biega po suficie)
M: Niech mi ktoś wyjaśni o co chodziło Agacie ze śmiercią i Fabianowi z ocaleniem!!!!
W: Już tłumaczę. Agata wie, że jesteście leszczami i długo nie pożyjecie, więc chce żebyście mieli szybką śmierć, a ty Mateusz nie wiesz, ale zakochałeś się w Agacie, co ją wnerwiło i tobie już nie życzy szybkiej śmierci, a jedynie najdłuższą i najboleśniejszą jaka może tylko być. Fabianowi chodzi o to, że jesteście beznadziejni i bez pomocy Agaty zginiecie (łapie nóż) Chcecie żyć??
F: No, chyba tak :D
W: To czas dorosnąć i walczyć z ludem Majki!
Ma: Wera, ale ty nie jesteś Agatą, zginiesz.
A: (Wjeżdża tirem w przyczepę) Nie zginie, nikt nie zginie....po za Matim :)
ZP: Siema :3
W: Zombie? Ja ci chyba powiedziałam!!! Idziemy w trójkę do przyczepy, nie rozdzielamy się, a my dochodzimy na miejsce i ciebie już nie ma!! Jak to wytłumaczysz?!
ZP: Fszprły
Ma: Nie dogadasz się z nim
A: Stracił język ;/
Ma: Ale powiedział siema..
A: Taaa....tylko to mu wychodzi, ale mniejsza z tym. Wchodźcie na tira, Majka już biegnie!
M: Ja pierwszy!!!
A: Nawet nie drgnij, dla własnego dobra! (celuje w Matiego pistoletem)
M: Co jest?
W: Aga odłóż ten pistolet
A: Nie! On nie może wejść do środka, ale wy się ruszajcie!!
(Wszyscy ZAPROSZENI  wchodzą)
A: Nara frajerze :D
W: Czuje, że o kimś zapomnieliśmy: Mara, Fabian, Ja, Aga....Zapomnieliśmy o Zombie!!!!
Ma: Walić go, jedziemy!

wtorek, 27 maja 2014

Tatdam, dodatek specjalny xD Rozmowa Moja, Wery oraz naszych dajmonów :D
Mój- Malhezir (M)
Werki- Carson (C)
Ja- A
Werka- W xD (logika)

 Tekst tak trochę wycięty, bo było tego za dużo xD

A: Carson jest chamski
M: To jest ukryte "ja" Werki xDDDDDDDDDD
W: Phi, ja nie mam nic wspólnego z tym czymś
C: Mamy odbyć taką samą rozmowę jak wczoraj?
M: Car, to trzeba przyjąć do wiadomości. Dajmony mają charakter (nawet ukryty) swojego daemiana.
A: Malhi, jestem z ciebie dumna
M: :3 To wiele dla mnie znaczy królowo :D
C: Phi, jeśli tak to Wera musiałaby być chamska, irytująca, nieznośna i wściekła ostatnimi dniami (chyba okres xDD) <---Komentarz Genesis
W: I wszystko się zgadza
C: Nieeee!!!
A: Mogą być ukryte!!!
M: PS. czytanie ze zrozumieniem
A: I im to mówisz -,- xD
C: Moje zdolności też są ukryte.
M: Głęboko ukryte
A: Daleko, w mózgu Wery
M: Mózgu? O.o
A: Daleko w tym czymś, czym Wera myśli
M: Myśli? o.O
A: Kurde!! Tam gdzie cywilizacja nie sięga.
M: W Afryce?
A: Jeszcze dalej...
C: Biegunie? Jest w ciepłych krajach
W: Car, uważaj na geografii.
C: Nikt nie uważa, tam robią wodę z mózgu, lub z tego czegoś czym rozumujesz.
W: A co? Kubuś Puchatek?!
A: Czemu KP?
M: Pytaj się osoby, u której ciężko stwierdzić czym myśli.
A: Myśli? xDD
M: Wiesz o co chodzi xDD
C: Skapnąłem się gdzie jest Polska O.O
W: No, gdzie?
C: W wielkim gównie, zwanym ziemia
W: Zero postępu w odczytywaniu map (siedziałyśmy na geografii) <---Komentarz
C: Ej!! Czy ty to notujesz?! (Carson ogarnął, że piszemy w notatniku)
A: Chyba tak
M: Ta.....Chyba...
A: Cicho!!
(Wera i Car uciekają z rozmowy)
M: Dźgnij ją! (Were)
A: Malhi...
M: No dźgnij! Sama tego chciałaś!
A: Bo jestem dziwna :c
M: Mam dziwną właścicielkę T.T
A: Szybki jesteś...
M: Jak gepard :D (zmienił się w geparda, a powinien być otocjonem)
A: Zjedz snicersa
M: A ty miętówkę :D


Nie zabawne, przynajmniej nie tak bardzo jak dialog poniżej, ale całej czwórce chciało się strasznie spać....Wybaczcie tę zniewagę xD

Malhi: Nie proś o wybaczenie, nigdy się do tego nie zniżaj! Nie ty!!!

/Genesis :3



Cz2.

Kawałek z 1 części, żeby nie było że zaczynam z powietrza. Sory, że tak pusto i cicho u nas, ale po testach przyszły oceny. Wiecie, jak najlepsza średnia do liceum itd. Nadrobimy większość w wakacje, jedziemy razem :3.....Wera nęka mnie nauką i karze uczyć się angielskiego w dni wolne....ona jest bardziej zainteresowana moją nauką niż moja mama :O. Dobra, nie nudzę więcej :D

W-Wera
A-Agata
Maj-Maja
M-Mateusz
ZP- Zombie Piotrek
P-Patricia
F-Fabian
Mar-Mara

(W Chałupach)

Maj: W końcu gdzie śpimy?
W: Wy? Na dworze. My w przyczepie
(Aga i Wera biegną do przyczepy)
M: Proszę wpuśćcie mnie
W: Okey
(Wera próbuje zamknąć okno, a tam ręka zombie)
W: Zombie?! co ty tu robisz?!
ZP: Biegłem za wami.
A: Bez nóg? O.o
ZP: To się nazywa talent, nie?
A: To się nazywa....to nie ma nazwy O.O
P: <za zombie> No wpuśćcie mnie, tylko mnie. Nawet Lichacza wpuściłyście!
W: Bo co do niego mamy już plany
M: Jakie?!
W: Dowiesz się (złowieszczy śmiech)

(Po 3 dniach)
 
A: Kurde, jedzenie się kończy, a ja nie mam zamiaru wychodzić!
W: Mati musisz iść do sklepu
M: Okej (wychodzi uśmiechnięty, z koszyczkiem i w czerwonym kapturku)
(Mati wraca- wpada do środka, poszarpany, ledwo żywy)
W: Co się stało?
M: Tam jest dżungla!!!
A: Dżungla?....(Sprawdza zakupy) Zapomniałeś nudli!!!! Wracaj po nie i to już!!!
(Po godzinie wraca Mati, znowu ledwo żywy)
W: Co tak długo?! Dawaj nudle!!! (Wyrywa mu z ręki siatkę)
(Mijają 2 godziny, Mati nadal milczy)
A: Jakoś tak cicho...
ZP: Mati wszystko w porządku, pójdę kupić ci zupkę chińską.
W: Zombie nie...albo idź :D
(Nagle słychać krzyki na zewnątrz)
A: Zombie krzyczy? O.o
F: Nie, to tylko ja
W: Fabian cicho!! Nasłuchuje czy zombie wraca z moją zupką!!
(Mati pokazuje, że to jego)
A: Czemu on nic nie mówi?! To mnie denerwuje bardziej, niż jak gada!!!
F: On nie ma zębów...
W: Nie żartuj..
Mar: Ale to prawda, on nie ma zębów!
A: Skąd wiecie?
Mar: Bo widzieliśmy jak Majka je wyrywała.
A:A wy jak żyjecie? Wśród nich?
W: Zapomnieliśmy o nich :O Ratujemy?
A: Nieee :D
F i Mar: Majka i pająko-ludzie idą!!
W: Aga otwórz okno!!
A: Pfff...nie :P
M: Blufegue  koediennklf(tłum. oj no, wpuść ich)
W: Wchodźcie na dach!
F: Nie
W: Chcesz żyć?
F: Ta
W: To nie marudź
Mar: On lubi marudzić
A: Dobra... (Otwiera okno)
(Mara wbiega do środka)
F: Phi, ja nie będę się wspinać, co to? W-f?!
(Wera otwiera mu drzwi)
F: Phi, ja nie będę...
W i A: Właź!!!
(Wbiega przerażony)
(Maja dobiega do drzwi sekundę przed zamknięciem. Na szczęście udaje się ją wypchnąć)
A: Widzieliście ją? Ona...szła jak Samara z przekręconą głową!!
Mar: Masakra, c'nie?
A: Nie, nie....to jest ekstra!! Czuje się jak w horrorze :D
W: Ale w horrorze zawsze ktoś ginie.
(Krzyk z oddali)
W: Co to było? Ktoś musi to sprawdzić!
(Wypycha przez okno Fabiana i Matiego, po chwili Agata wypycha Were)
W: Ej!!!
(Idą plażą)
A: Idę z wami!
Mar: Ja nie chcę zostać sama!!! :c
F: Zostanę z tobą :3
W: Mara, chodź z nami
Mar: Nie! Ja i Fabian sobie poradzimy.
A: Ej, w horrorze nie ma miejsca na romanse!
Mar: Zrozum! To nie horror, to życie!!!
A: Jak chcesz. Ci romantyczni zawsze giną na początku :) (Zabiera z przyczepy piłę i idzie nie czekając na resztę)
Mar: Idziemy?
F: Obronię cię :D
Mar: Czekajcie! Idę z wami!
F: To nie fair. Na znak sprzeciwu zostanę sam.
(Z daleka)
A: Gińcie szmaty!!! (Rozcina człowieka-pająka podobnego do Majki)
(W przyczepie)
F: Aaaaa!!! Ratunku!!!
(Z daleka)
W: Słyszycie?
Mar: Co?
W: To chyba Fabs
A: Dorwali go. Samotnicy i romantycy padają pierwsi.
W: Idziemy go ratować?
A: Nie...trzeba wytępić tę szumowinę, przynajmniej ja idę dalej. Wy róbcie co chcecie.
W: Okej, podzielimy się. Ja i Mara idziemy do Fabiana, a Agata i Mati idą dalej.
A: No dobra...
(Wera i Mara)
(Taranują sobie drogę przed ludźmi Majki)
Nagle:
Mar: Zombie?
W: Chodź z nami :D
(U Agaty i tego małego typa xD)
A: Rusz się ciołku!!
M: jenfhouehfe (Ale ja się boje)
A: Kurde...nie rozumiem cię! (Znajduje sztuczną szczękę w piachu i daje mu)
M: djfheufhkssk (ale ona jest brudna)
A: Nie narzekaj! (Wpycha mu ją do buzi)
M: Tu jest strasznie dużo piachu!!!
A: Ale mówisz :3
M: Ta....Uważaj!!! O.O
A: (Szybko się odwraca i przecina to coś pajęczego)
M: Chroń mnie o bogini :D
A: I tak się traktuje córkę Ammit
(U Wery, Mary i zombiego)
(Wpadają do przyczepy)
W: Przyszliśmy cię uratować...zaraz, co to jest?

Kolejna część....no nwm, jak się nauczę Wosu, Polskiego, Historii i Chemii. Oj długo możecie czekać xDD
Nara ziomki, uważajcie na zgraję Majki ;3

/Genesis


niedziela, 2 marca 2014

Hotel 13- nastepca TDA

Dziś notka, ale nie taka zwykła notka, bo dzisiaj nie podam wam kolejnych dialogów. Chciałabym wam przedstawiić tzn. następców TDA.

HOTEL 13

Serial opowiada o losach szóstki pracowników hotelu – Toma, Anny, Flo, Victorii, Jacka i Liv, którzy pracują w pełnym sekretów hotelu położonym tuż przy plaży. Od jakiegoś czasu w hotelu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Tom, Anna i Liv postanawiają stawić im czoła, a także muszą odnaleźć zagadkowy pokój nr 13.

Poznajcie bohaterów:



Tom Kepler- jako dziecko znalazł tajemniczy list w którym było napisane, by za osiem lat pojechał do hotelu 13 odnalazł pokój z numerem 13, a w nim ukrytą skrzynie. I tak osiem lat póxniej Tom wyruszył do wego hotelu, gdzie poznał m.in. Anne i Liv.

Anna Jung- jako mała dziewczynka często przyjeżdzała z dziadkami do hotelu 13, teraz postawiła sobie za cel zdobycie pracy wakacyjnej w tym hotelu. I nic ani nikt jej nie powstrzyma. A może?


Liv Soontag- najlepsza przyjaciółka Anny, dziewczyna od pierwszego odcinka zwierza się koleżance przez telefon, w którymś odcinku z kolei przyjeżdża i zostaje na stałe jako pracownik.


 Jack Leopold- syn kierownika hotelu. Wiecznie coś knuje, w pewnym momencie dostaje obsesji na punkcie Toma, Anny i Liv.



Flo- jest jednym z dwóch kucharzy w hotelu. Uwielbia magiczne sztucznki i Victorie. (Powyżej zdjęcie gdy pierwszy raz ją ujrzał).

Victoria von Lippstein- bogata i rozpieszczona blondynka która nigdy nie musiała pracować. Przez jeden maly incydent mam zmusza ją do pracy wakacyjnej w hotelu. Czy mała blondi w końcu dostanie czerwoną kartke, a może ktoś przekona ją, ze tu nie jest tak źle?





Richard Leopold- właściciel hotelu, ojciec Jacka i surowy szef. Ceni sobie punktualność ,,równo 08:12 odprawa'' i odnalezienie pokoju numer 13. (Na zdjęciu z młotkiem na żółwia).



Toth


piątek, 28 lutego 2014

Cz.1

Długo nie pisałyśmy c'nie? Ta, ta...wiecie, ostatni rok gimnazjum, testy itd. W nagrodę mamy dłuuuuugi dialog.

Ma-Mara
P-Patricia
F-Fabian
A-Agata :3
W-Wera
ZP- Zombie Piotrek
M- Mati (Kuzyn Werki) xD
Am-Ammit
Maj-Maja

Ma: Patriciaaa!!
P: Nie drzyj się, śpię!
Ma: Jest południe, czemu jeszcze śpisz?
P: Bo są wakacje?
Ma: Już? To czemu ja się uczę historii?
P: Bo to ty....i jeszcze się pytasz?!
F: Ale ja też się uczę :<
Ma: Fabian to żadna nowość, weź się już nie pogrążaj
W: Hej, chcecie jechać na wakacje, do Chałup?
A: Taaaak....jedźmy 3:)
Ma: Ja muszę się uczyć!
F: Ja też..
W: Zaciągniemy ich na siłę
A: To proste.....Fabian, Mara jedziecie z nami do Chałup (używa mocy <wcześniej wspominana>)
F i M: (Biegną do samochodu, nawet się nie pakując)
W: Brawo Aga
M: <zarośnięty, śmierdzący, z zarostem> W końcu do Chałup, czekałem na to cały rok!
(Jadą bez niego)
A: Huehue..... Ale komu teraz aparat wyrwą? O.O (Historia z pająko-ludźmi)
(cofają samochód)
W: Mati wsiadaj, czekaj, jeszcze kogoś brakuje....Majka!!! (przybiega)
A: A zombie-Piotrek?
W: Piotrek!!! (przybiega i on) jeszcze ktoś??
A: Eeee, Sandra? Cała klasa!!!
(Wszyscy przybiegają, ściskają się w aucie)
A: Na dach!! (Klasa wychodzi na dach)
W: Jest dobrze (W samochodzie została Wera, Mara, Fabian, Agata, Mati i z niewyjaśnionych przyczyn zombie)
<Kieruje Agata, z tyłu Mati, Mara i Fabian, a na jednym fotelu Wera z zombie>
W: Zombie Piotrek, ogarnij się!! Nie dostaniesz mózgu (Zombie nie daje ze wygraną, choć wie że nic tam nie ma) Mati, chodź się zamienić!!
(zamienili się miejscami)
M: Fuck, Piotrek zostaw mój mózg!!!
Wszyscy: Mózg? O.O jaki mózg?
ZP: Tutaj nie ma mózgów?
M: No dzięki kumplu, to nie było miłe :c
ZP: Sory, chodź, zjem ci mózg (nie zrozumiał, że Mati go nie ma)
M: Okey :D (Nie dziwcie się, on nie ma mózgu!!)
A: To jest dziwne
(Po chwili Agata skręca prosto w drzewo)
M: A to, to niby norma?
A: Nie, mama ma na mnie focha...
Am: Miałaś zginąć T.T
A: Pamiętaj, mam moc 3:)
M: Kto pozwolił Agacie kierować?!
ZP: Sama złapała za kierownicę.
A: Bo tylko ja umiem kierować, a to że moją matką jest bogini, która może nas zabić machnięciem ręki to inna sprawa :3
W: Aga proszę, patrz na drogę, ja chcę dojechać cała na miejsce.... a ty zombie, mówiłam ci, zostaw mój mózg i weź Mateusza..
M: No właśnie, zombie!
A: Idziemy piechotą, silnik zniknął
(do lasu biegnie Ammit, śmiejąc się i trzymając silnik)
W: No i po silniku
A: Zombie użyje siły mięśni xDD
W: Mięśni? Jakich mięśni?
(zombie wyrywa sobie nogi)
W: Piotrek, serio? Znalazłam nowy silnik (ciekawe, silniki porzucone w lesie xD)
A: Może zostawmy tu zombie? :D
Wszyscy po za zombie: OK!!
ZP: Nie, nie!!! Chociaż oddajcie mi moje nogi!!
A: <przez okno> Nieee :P

(W Chałupach)

Maj: W końcu gdzie śpimy?
W: Wy? Na dworze. My w przyczepie
(Aga i Wera biegną do przyczepy)
M: Proszę wpuśćcie mnie
W: Okey
(Wera próbuje zamknąć okno, a tam ręka zombie)
W: Zombie?! co ty tu robisz?!
ZP: Biegłem za wami.
A: Bez nóg? O.o
ZP: To się nazywa talent, nie?
A: To się nazywa....to nie ma nazwy O.O
P: <za zombie> No wpuśćcie mnie, tylko mnie. Nawet Lichacza wpuściłyście!
W: Bo co do niego mamy już plany
M: Jakie?!
W: Dowiesz się (złowieszczy śmiech)


Części będzie ok. 5 (trochę się rozpisałyśmy)

Ale jeszcze jako dodatek podam tu swój wiersz :3 Dobra, jest do d... ale możecie wyrazić swoją opinię, będzie mi bardzo miło.

Most

Mało kto go zauważa,
Ale może to dlatego, że ja go sobie tylko wyobrażam.
Mowa o moście,
Moście, który pokonujemy każdego dnia.
Z jednego końca, tego szczęśliwego, kolorowego
Przechodzimy do szarości,
Szarości świata i ludzi.
Pytanie, więc czym jest most?
Most jest moim czasem,
Gdy myślę o jego końcach,
Kiedy staję się obserwatorem.
A teraz pomyśl tylko,
Jak często ty stoisz na moście
I jak często przechodzisz po nim,
Zabierając kolor do szarości
I szarość do koloru.
Właśnie tak, każdy ma swój most,
Wystarczy o nim pomyśleć...

Dzięki, że spędziliście kilka minut swojego życia na naszych nudnych zapiskach <3

/Genesis, Patricia, Agata i Malhi (jedna osoba)


czwartek, 27 lutego 2014

Pierwszy dzień szkoły cz. I

V- Victor
P- Patricia
J- Jerome
F- Fabian
M- Mara
A- Amber
T- Trudy

V: Witam...bachory -,-
P: Witam debilu -,-
V: Oto szczoteczka, miłego sprzątania
P: Boże co ty dentysta jesteś?
J: Tak! Nowy człowiek, w końcu nie będę musiał słuchać Victora.
P: Nie wyobrażaj sobie za wiele...


J: Jerome
P: a więc Jerome, ja tu długo nie zabawie, więc zostawię cię samego z przygłupem.
V: Szczoteczka!!!
P: Okej, tylko wypoleruj tak, bym mogła zobaczyć własne odbicie (idzie na górę do swojego pokoju)
J: Ja chyba też pójdę (ucieka do sb)

Przed szkołą
(dziewczyna wychodzi z samochodu, bierzę walizkę, spogląda na szkołę, idzie tyłem i nagle na kogoś wpada)
M: Przepraszam, moja wina (odwraca się)
F: Nie to moja...czesć jestem Fabian
M: Mara
F: Miło mi cię poznać
M: Mi ciebie też
(nagle wpada na nich wielka góra walizek)
M:Ał!!
F: Wszystko w porządku?
M: Tak, ale co...
A: Moje maleństwa!!! (podbiega i podnosi buty które wypadły z walizki) Sory, straciłąm równowage
M: Nic dziwnego. Na tych obcasach.
A: Jeśli chcesz wiedzieć to te buty kosztowały  mnie dwa tysiące, sprowadzono je z samej Francji która jest w Azji
M: Europie
A: A co mnie obchodzi co się dzieje w Europie, ja jestem w Azji
M: Europie
A: Ta rozmowa prowadzi do nikąd...jestem Amber Millington, tak ta Millington
M: Ta Millington której nie znam?
A: Pewnie chodzi ci o tą drugą Millington, bo mnie już znasz
F: Miło mi, Amber. Jestem Fabian, a to jest Mara
A: Jesteście słodcy, ale ja muszę już isć znaleźć mój dom, narka
F i M: Pa
M: Ja też już muszę iść
F: Do zobaczenia. Mam nadzieje

Taki sobie wymyśliłam sama dialog, chciałam się jakoś zrechabilitować, chociaż i tak nikt tego bloga nie czyta, co mnie zasmuca. Mówi się trudno.

/Wera

Trololololo

Hahahaha :D